W miejscowości której mieszkałaś nie miałas prawie w ogóle znajomych. Wszystkie koleżanki ze szkoły miały chłopaka, tylko ty nie… bardzo źle się z tym czułaś.
*pewnego dnia*
Wstałaś wcześnie rano, chociaż była sobota i zeszłaś na śniadanie. W kuchni zastałas swoja mamę, która czytała gazetę i piła kawę. Z tego co zauważyłaś bardzo śpieszyła się do pracy, więc jej nie przeszkadzałaś. Zjadłaś tosty i poszłaś oglądać film. Nagle zadzwonił telefon. Dzwoniła twoja przyjaciółka Shirley.
*rozmowa*
- Hej Shirley!
- Hej [T.I.] wychodź szybko mam dobrą wiadomość!
- Okej… przyjdziesz po mnie?
- Pewnie, pa
- Pa
*koniec*
Od razu pomyślałas, że chodzi o jakiegoś chłopaka i się nie myliłaś. Do waszej szkoły dochodzi Louis. Z tego co mówiła ci przyjaciółka jest mega przystojny. No tak Shi może wyrwać każdego chłopaka, bo jest śliczna nie to co ty. Ale już się z tym pogodziłaś… Cały czas gadała o tym Louisie. Już pomału miałas tego dosyć.
- [T.I.] [T.I.]!! Tam idzie ten chłopak! – krzyczała blondynka kiedy zobaczyła go w oddali.
Uniosłas głowę i nie mogłaś uwierzyć, myślałaś, że to sen.
- Shi przecież to Lou z 1D! OMG nic mi nie mówiłaś!
- Chciałam ci zrobić niespodziankę hihi – zachichotała.
Nie byłas na nia zła bo wiedziałas że chciała dobrze. Shirley podbiegła do niego, ty też chciałas ale się wstydziłaś. Po paru minutach Boo Bear wraz z twoją przyjaciółką podeszli do ciebie, a ty nie mogłas wypowiedziec ani słowa. Zagapiłaś się w jego niebieskie oczy.
- [T.I.] – szturchnęła cię Shi
Dopiero wtedy się ocknęłaś i uświadomiłaś sobie co się dzieje.
- Jestem Louis - przywitał się
- Yyy.. a ja.. [T.I.]
- No więc jak się już poznaliście to chodźmy na jakiś spacer – zaproponowała blondynka
Najpierw poszliście do parku na lody (bez skojarzeń xD) a potem do kina na jakąś komedię. Shi mieszkała niedaleko kina więc ją odprowadziliście.
- Do jutra – uśmiechnęła się do was i weszła do domu.
- Przejdziemy się jeszcze?- zapytał Louis
Ty nie wiedziałas co odpowiedzieć
- No dobrze, tylko nie zdziw się jak będę cię wypytywać o sprawy zespołu – zaśmiałaś się
- Okej –objął cię
Ruszyliście przed siebie, nawet znaleźliście wspólny temat do rozmowy. Czas mijał a ty zdałaś sobie sprawę, że musisz wracać do domu.
- Muszę już wracać…
- Oprowadzę cie – uśmiechnął się i ruszyliście w stronę domu. Jakos nie mogliście się pożegnać, szczególnie ty. Fanka ze swoim idolem. Ale trzeba było, niestety…
- Do jutra - powiedział z uśmiechem
- Do jutra? – zdziwiłaś się
- Nie chcesz się już ze mna spotkać? – zapytał
- Pewnie, że chce – podeszłaś do niego i mocno go przytuliłaś – to pa
- Pa [T.I.] – odszedł a ty weszłaś do domu
Od razu wskoczyłas pod kołdrę i zasnęłaś w głęboki sen…
* * *
Rano obudził cię dźwięk telefonu. Jak zobaczyłas kto napisał to od razu sobie pomyślałaś: „O Ku**a! Skąd Louis TOMLINSON ma do mnie numer?! WTF? *__*” A napisał, ż chce się spotkać. Szybko odpisałas, że bardzo chętnie i zeszłas na śnidanianie. Przy stoliku siedziała twoja mama, jak zawsze uśmiechnięta. Zrobiłaś kanapkę z serem, herbatę i poszłaś zjeść do swojego pokoju. Nie mogłas przestać myśleć o tym dzisiejszym spotkaniu. Po kilku sekundach zadzwonił twój telefon
*rozmowa*
- Hej [T.I.] Spotkanie nadal aktualne? – zapytał Lou
- Oczywiście, a o której?
- Zaraz po ciebie przyjadę, ok.?
- Pewnie. Czekam, do zobaczenia
*koniec*
Byłas bardzo podekscytowana tą rozmową. Z nerwów nie wiedziałaś co robić. Poszłas do szafy i zaczęłaś szukać czegoś odpowiedniego. Ubrałaś się w kolorowy top, dżinsowe szorty i czarne vansy. Wyglądałas całkiem nieźle.
*dzwonek do drzwi*
Cała w nerwach poszłaś otworzyć. Louis przywitał się z tobą całusem w policzek i wręczył ci herbacianą różę. Momentalnie się zarumieniłaś. Wsadziłaś kwiaty do flakonu i wyszliście z mieszkania. Wypytywałaś Lou gdzie jedziecie, ale nie chciał ci nic powiedzieć. Wjechaliście do jakiegoś lasu, a brunet zaczął hamować.
- Emm… Louis? Gdzie my jesteśmy… i po co mnie tu przywiozłeś?
- Haha nie bój się tutaj niedaleko jest bardzo piękny park. Zaraz do niego pójdziemy tylko zaparkuję samochód – oznajmił a tobie ulżyło
***
Dlaczego nic nie mówisz? – zapytał z ciekawością
A bo nie mam co… - odpowiedziałaś gapiąc się caly czas w ziemię
Byliście niedaleko murka przy jeziorku. Lou złapał cie za rękę i pobiegliście w tamtą stronę. Tommo posadził cię na tym murku i spojrzał ci głęboko w oczy, a ty się zaśmiałaś i złapałas jego rękę. Stwierdziałas, ze to bardzo romantyczne.
- Faktycznie nie ma co mówić, o czym rozmawiać – powiedział i złączył wasze usta w czuły pocałunek.
Byłas w lekkim szoku, tak nagle.. znienacka Louis cię… pocałował. Aww! Nie mogłas opanować swoich emocji i zapytałas go:
- Co ty tak na prawdę do mnie czujesz? Znamy się 2 dni… Wiesz jeżeli chodzi o mnie to ja cię kocham, ale chyba tylko jako idola… chociaż…
- Eh… no ja się w tobie zakochałem od razu jak cię zobaczyłem. Shirley jest ładna, nawet śliczna, ale ty masz to cos, to co mnie do ciebie przyciąga Wiem, że trudno w to uwierzyć, ale tak jest…
- Zastanowię się – oplotłaś swoje ręce na jego szyi i się uśmiechnęłaś – wracajmy
* * *
Po godzinie byliście w domu. Znaczy ty byłaś, ponieważ Lou cię tylko odwiózł.
- Dziękuję za wspaniały dzień [T.I.] dobranoc
- To ja dziękuję, dobranoc – odpowiedziałas i zmęczona weszłaś do domu
W salonie zastałas swoja mamę
- O hej, czemu cię nie było cały dzień? – zapytała
- Yh… poszłam się spotkać z Shirley - odpowiedziałaś w nerwach
- Ej ej nie kłam, mów szybko gdzie byłaś
- Byłam z Louisem w parku, zadowolona? – krzyknęłas i pobiegłas do siebie, twoja mama zawsze musiała wszystko wiedzieć, denerwowało cię to
Umyta i przebrana wskoczyłas do łóżka, lecz nie mogłaś zasnąć. Cały czas myślałas o NIM. Bałas się waszego związku. Ty prosta dziewczyna o przeciętnej urodzie z małego miasteczka miałaś być dziewczyną sławnego na cały swiat piosenkarza? Nie, nie… to nie mieściło ci się w głowie. Jak on mógł się w tobie zakochać? Z drugiej strony jesteś wielką szczęściarą, że to właśnie ciebie wybrał i dostałas szanse od losu którą szkoda by było zmarnować. Nad ranem zasnęłaś…
*południe*
- [T.I.]!!!!!!!!!!!!! Wstawaj!!! – usłyszałaś jakieś krzyki za oknem
Postanowiłaś sprawdzić kto to. Oczywiście była to twoja przyjaciółka. Otworzyłaś okno i wydarłaś się na nią:
- Shirley nie drzyj się tak! Nie spałam w nocy debilu!
- Sorka nie wiedziałam, ale jak nie wyjdziesz natychmiast to po ciebie pójdę!
No i nie miałas wyjścia. Szybko się ubrałas i wyskoczyłaś z domu.
- No i co?! – zapytałas z ironią
- No ten.. yy… wiesz bo… noo… - jąkała się
-Ee?
-No chodzi o Lou, ty z nim jesteś?
Po tym co usłyszałas od Shi, prawie zabiłas ją śmiechem.
- Skąd ci to do głowy przyszło? Oj oj xd – zaśmiałas się
- Bo… bo… on powiedział mi, że ty mu się podobasz – powiedziała pewna siebie
- Ooo.. no to.. eh … pocałował mnie wczoraj. Masakra jakaś…
- Czemu mi nie powiedziałas? Mam nadzieję, że niczego nie popsujesz – spojrzała na ciebie groźnie
Tak tak… wiedziałaś co ma na myśli…
- Niczego, na pewno. Spadam już, paa - ucałowałaś blondynkę i weszłaś do domu
Miałas mętlik w głowie… postanowiłaś, że poczekasz ze swoją decyzją do jutra.
*następny dzień*
Postanowiłas, że spotkasz się z Louisem. Zadzwoniłaś do niego i poprosiłaś żeby przyjechał do ciebie, zgodził się. Czekałas na niego jakieś 30 minut. W końcu zobaczyłaś, że pod oknem parkuję samochód. Poszłas otworzyć mu drzwi. Od razu poszliście do ciebie na górę i usiedliście na łózku naprzeciwko siebie.
- Przemyślałaś już? – zapytał
- Tak tak, oczywiście. Więc Lou.. ja nie wiem czy my możemy być razem, boję się trochę. – odpowiedziałaś
- Nie bój się, będzie dobrze. Będę cię chronił, obiecuję – złapał twoją rękę
- Louis nie dasz rady z hejtami i groźbami skierowanymi do mnie…- po twoim policzku popłynęła łza
Chłopak przytulal cię i głaskał po głowię. Nie chciałas go ranić, był taki kochany i uroczy. Postanowiłas, że dacie sobie szansę.
Po rozmowie odprowadziłaś Louisa do drzwi. Nie mogłaś się z nim rozstać.
Już wsiadał do samochodu, ale coś go zatrzymało. Kiedy wchodziłas do domu złapał cię za ręke i gwałtownie przyciągnął do siebie.
- [T.I.] Kocham Cię! – krzyknął na całe osiedle i namiętnie cię pocałował
Nie wiedziałaś jak zareagować. Lou powiedział:
- Jeśli też mnie kochasz wykrzycz to całemu światu kochanie…
Powiedziałaś mu do ucha: Kocham Cię
- Dlaczego szepnęłaś mi to do ucha? - zapytał
Ponieważ ty jesteś moim całym światem… - odpowiedziałaś i przytuliłaś go
Myślę, że nie jest najgorszy.
Przepraszam, że mnie tak długo nie było.
Miłego czytania ♥
~Sygaa
