poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Louis

W miejscowości której mieszkałaś nie miałas prawie w ogóle znajomych. Wszystkie koleżanki ze szkoły miały chłopaka, tylko ty nie… bardzo źle się z tym czułaś. *pewnego dnia* Wstałaś wcześnie rano, chociaż była sobota i zeszłaś na śniadanie. W kuchni zastałas swoja mamę, która czytała gazetę i piła kawę. Z tego co zauważyłaś bardzo śpieszyła się do pracy, więc jej nie przeszkadzałaś. Zjadłaś tosty i poszłaś oglądać film. Nagle zadzwonił telefon. Dzwoniła twoja przyjaciółka Shirley. *rozmowa* - Hej Shirley! - Hej [T.I.] wychodź szybko mam dobrą wiadomość! - Okej… przyjdziesz po mnie? - Pewnie, pa - Pa *koniec* Od razu pomyślałas, że chodzi o jakiegoś chłopaka i się nie myliłaś. Do waszej szkoły dochodzi Louis. Z tego co mówiła ci przyjaciółka jest mega przystojny. No tak Shi może wyrwać każdego chłopaka, bo jest śliczna nie to co ty. Ale już się z tym pogodziłaś… Cały czas gadała o tym Louisie. Już pomału miałas tego dosyć. - [T.I.] [T.I.]!! Tam idzie ten chłopak! – krzyczała blondynka kiedy zobaczyła go w oddali. Uniosłas głowę i nie mogłaś uwierzyć, myślałaś, że to sen. - Shi przecież to Lou z 1D! OMG nic mi nie mówiłaś! - Chciałam ci zrobić niespodziankę hihi – zachichotała. Nie byłas na nia zła bo wiedziałas że chciała dobrze. Shirley podbiegła do niego, ty też chciałas ale się wstydziłaś. Po paru minutach Boo Bear wraz z twoją przyjaciółką podeszli do ciebie, a ty nie mogłas wypowiedziec ani słowa. Zagapiłaś się w jego niebieskie oczy. - [T.I.] – szturchnęła cię Shi Dopiero wtedy się ocknęłaś i uświadomiłaś sobie co się dzieje. - Jestem Louis - przywitał się - Yyy.. a ja.. [T.I.] - No więc jak się już poznaliście to chodźmy na jakiś spacer – zaproponowała blondynka Najpierw poszliście do parku na lody (bez skojarzeń xD) a potem do kina na jakąś komedię. Shi mieszkała niedaleko kina więc ją odprowadziliście. - Do jutra – uśmiechnęła się do was i weszła do domu. - Przejdziemy się jeszcze?- zapytał Louis Ty nie wiedziałas co odpowiedzieć - No dobrze, tylko nie zdziw się jak będę cię wypytywać o sprawy zespołu – zaśmiałaś się - Okej –objął cię Ruszyliście przed siebie, nawet znaleźliście wspólny temat do rozmowy. Czas mijał a ty zdałaś sobie sprawę, że musisz wracać do domu. - Muszę już wracać… - Oprowadzę cie – uśmiechnął się i ruszyliście w stronę domu. Jakos nie mogliście się pożegnać, szczególnie ty. Fanka ze swoim idolem. Ale trzeba było, niestety… - Do jutra - powiedział z uśmiechem - Do jutra? – zdziwiłaś się - Nie chcesz się już ze mna spotkać? – zapytał - Pewnie, że chce – podeszłaś do niego i mocno go przytuliłaś – to pa - Pa [T.I.] – odszedł a ty weszłaś do domu Od razu wskoczyłas pod kołdrę i zasnęłaś w głęboki sen… * * * Rano obudził cię dźwięk telefonu. Jak zobaczyłas kto napisał to od razu sobie pomyślałaś: „O Ku**a! Skąd Louis TOMLINSON ma do mnie numer?! WTF? *__*” A napisał, ż chce się spotkać. Szybko odpisałas, że bardzo chętnie i zeszłas na śnidanianie. Przy stoliku siedziała twoja mama, jak zawsze uśmiechnięta. Zrobiłaś kanapkę z serem, herbatę i poszłaś zjeść do swojego pokoju. Nie mogłas przestać myśleć o tym dzisiejszym spotkaniu. Po kilku sekundach zadzwonił twój telefon *rozmowa* - Hej [T.I.] Spotkanie nadal aktualne? – zapytał Lou - Oczywiście, a o której? - Zaraz po ciebie przyjadę, ok.? - Pewnie. Czekam, do zobaczenia *koniec* Byłas bardzo podekscytowana tą rozmową. Z nerwów nie wiedziałaś co robić. Poszłas do szafy i zaczęłaś szukać czegoś odpowiedniego. Ubrałaś się w kolorowy top, dżinsowe szorty i czarne vansy. Wyglądałas całkiem nieźle. *dzwonek do drzwi* Cała w nerwach poszłaś otworzyć. Louis przywitał się z tobą całusem w policzek i wręczył ci herbacianą różę. Momentalnie się zarumieniłaś. Wsadziłaś kwiaty do flakonu i wyszliście z mieszkania. Wypytywałaś Lou gdzie jedziecie, ale nie chciał ci nic powiedzieć. Wjechaliście do jakiegoś lasu, a brunet zaczął hamować. - Emm… Louis? Gdzie my jesteśmy… i po co mnie tu przywiozłeś? - Haha nie bój się tutaj niedaleko jest bardzo piękny park. Zaraz do niego pójdziemy tylko zaparkuję samochód – oznajmił a tobie ulżyło *** Dlaczego nic nie mówisz? – zapytał z ciekawością A bo nie mam co… - odpowiedziałaś gapiąc się caly czas w ziemię Byliście niedaleko murka przy jeziorku. Lou złapał cie za rękę i pobiegliście w tamtą stronę. Tommo posadził cię na tym murku i spojrzał ci głęboko w oczy, a ty się zaśmiałaś i złapałas jego rękę. Stwierdziałas, ze to bardzo romantyczne. - Faktycznie nie ma co mówić, o czym rozmawiać – powiedział i złączył wasze usta w czuły pocałunek. Byłas w lekkim szoku, tak nagle.. znienacka Louis cię… pocałował. Aww! Nie mogłas opanować swoich emocji i zapytałas go: - Co ty tak na prawdę do mnie czujesz? Znamy się 2 dni… Wiesz jeżeli chodzi o mnie to ja cię kocham, ale chyba tylko jako idola… chociaż… - Eh… no ja się w tobie zakochałem od razu jak cię zobaczyłem. Shirley jest ładna, nawet śliczna, ale ty masz to cos, to co mnie do ciebie przyciąga Wiem, że trudno w to uwierzyć, ale tak jest… - Zastanowię się – oplotłaś swoje ręce na jego szyi i się uśmiechnęłaś – wracajmy * * * Po godzinie byliście w domu. Znaczy ty byłaś, ponieważ Lou cię tylko odwiózł. - Dziękuję za wspaniały dzień [T.I.] dobranoc - To ja dziękuję, dobranoc – odpowiedziałas i zmęczona weszłaś do domu W salonie zastałas swoja mamę - O hej, czemu cię nie było cały dzień? – zapytała - Yh… poszłam się spotkać z Shirley - odpowiedziałaś w nerwach - Ej ej nie kłam, mów szybko gdzie byłaś - Byłam z Louisem w parku, zadowolona? – krzyknęłas i pobiegłas do siebie, twoja mama zawsze musiała wszystko wiedzieć, denerwowało cię to Umyta i przebrana wskoczyłas do łóżka, lecz nie mogłaś zasnąć. Cały czas myślałas o NIM. Bałas się waszego związku. Ty prosta dziewczyna o przeciętnej urodzie z małego miasteczka miałaś być dziewczyną sławnego na cały swiat piosenkarza? Nie, nie… to nie mieściło ci się w głowie. Jak on mógł się w tobie zakochać? Z drugiej strony jesteś wielką szczęściarą, że to właśnie ciebie wybrał i dostałas szanse od losu którą szkoda by było zmarnować. Nad ranem zasnęłaś… *południe* - [T.I.]!!!!!!!!!!!!! Wstawaj!!! – usłyszałaś jakieś krzyki za oknem Postanowiłaś sprawdzić kto to. Oczywiście była to twoja przyjaciółka. Otworzyłaś okno i wydarłaś się na nią: - Shirley nie drzyj się tak! Nie spałam w nocy debilu! - Sorka nie wiedziałam, ale jak nie wyjdziesz natychmiast to po ciebie pójdę! No i nie miałas wyjścia. Szybko się ubrałas i wyskoczyłaś z domu. - No i co?! – zapytałas z ironią - No ten.. yy… wiesz bo… noo… - jąkała się -Ee? -No chodzi o Lou, ty z nim jesteś? Po tym co usłyszałas od Shi, prawie zabiłas ją śmiechem. - Skąd ci to do głowy przyszło? Oj oj xd – zaśmiałas się - Bo… bo… on powiedział mi, że ty mu się podobasz – powiedziała pewna siebie - Ooo.. no to.. eh … pocałował mnie wczoraj. Masakra jakaś… - Czemu mi nie powiedziałas? Mam nadzieję, że niczego nie popsujesz – spojrzała na ciebie groźnie Tak tak… wiedziałaś co ma na myśli… - Niczego, na pewno. Spadam już, paa - ucałowałaś blondynkę i weszłaś do domu Miałas mętlik w głowie… postanowiłaś, że poczekasz ze swoją decyzją do jutra. *następny dzień* Postanowiłas, że spotkasz się z Louisem. Zadzwoniłaś do niego i poprosiłaś żeby przyjechał do ciebie, zgodził się. Czekałas na niego jakieś 30 minut. W końcu zobaczyłaś, że pod oknem parkuję samochód. Poszłas otworzyć mu drzwi. Od razu poszliście do ciebie na górę i usiedliście na łózku naprzeciwko siebie. - Przemyślałaś już? – zapytał - Tak tak, oczywiście. Więc Lou.. ja nie wiem czy my możemy być razem, boję się trochę. – odpowiedziałaś - Nie bój się, będzie dobrze. Będę cię chronił, obiecuję – złapał twoją rękę - Louis nie dasz rady z hejtami i groźbami skierowanymi do mnie…- po twoim policzku popłynęła łza Chłopak przytulal cię i głaskał po głowię. Nie chciałas go ranić, był taki kochany i uroczy. Postanowiłas, że dacie sobie szansę. Po rozmowie odprowadziłaś Louisa do drzwi. Nie mogłaś się z nim rozstać. Już wsiadał do samochodu, ale coś go zatrzymało. Kiedy wchodziłas do domu złapał cię za ręke i gwałtownie przyciągnął do siebie. - [T.I.] Kocham Cię! – krzyknął na całe osiedle i namiętnie cię pocałował Nie wiedziałaś jak zareagować. Lou powiedział: - Jeśli też mnie kochasz wykrzycz to całemu światu kochanie… Powiedziałaś mu do ucha: Kocham Cię - Dlaczego szepnęłaś mi to do ucha? - zapytał Ponieważ ty jesteś moim całym światem… - odpowiedziałaś i przytuliłaś go

Myślę, że nie jest najgorszy.
Przepraszam, że mnie tak długo nie było.
Miłego czytania ♥
~Sygaa

2 komentarze:

  1. aww *-* jakie słodkie zakończenie ;3 świetny imagin ! xx

    OdpowiedzUsuń
  2. Więc ogólnie powinnam Cię zabić. A dlaczego? Bo mówisz, że nie umiesz pisać a to nie prawda! No więc czekam sobie już na następny !
    Love you.
    Olly xx

    OdpowiedzUsuń